Posty

Początkowo rozwijał się prawidłowo.

Antek urodził się w 2016 roku. Początkowo rozwijał się prawidłowo. W wieku około dwóch lat moja mama zauważyła, że Antek nie reaguje na swoje imię, nie patrzy w oczy i że mało mówi. To ją zaniepokoiło. Antek chodził do żłobka i Panie opiekunki sugerowały, że powinnam go zdiagnozować. Udałam się do psychologa, jednak nie zauważył niczego niepokojącego. Otrzymywałam sygnały z przedszkola, że Antek jest bardzo ruchliwy, że nie może usiedzieć w miejscu, w domu też tak było - wszędzie go było pełno. Kiedy uciekł z przedszkola i wybiegł Paniom na ulicę został stamtąd wydalony. W domu bardzo często mi uciekał… raz, kiedy poszłam zrobić mu kanapkę do domu i wróciłam, to już go nie było. Uciekł sam do bawialni...   Kiedy Antek miał trzy latka zaczęłam go diagnozować - psychiatra dziecięcy wydał diagnozę autyzmu. Jeździliśmy do logopedy, miał zajęcia wspierające z pedagogiem w domu, chodziliśmy - i chodzimy nadal na basen i obecnie na fizjoterapię. Funkcjonowanie Antka poprawiło się, ale...

Był zimowy wieczór.

  Początek roku 2018. Oglądając wiadomości, zobaczyłam krótki reportaż o chłopcu, który szuka domu, o Hubercie. Śliczny, uśmiechnięty 3 letni chłopiec, który całe swoje dotychczasowe życie spędził w szpitalu. Urodzony w ciężkiej zamartwicy w 8 miesiącu ciąży, poddany operacji kardiologicznej, operacji resekcji jelit, żywiony pozajelitowo 24h dobę, reanimowany, intubowany. Samotny w szpitalnym łóżeczku. Ta jego samotność w cierpieniu najbardziej mnie bolała. Gdy później czytałam karty pobytów szpitalnych to w tym całym nieszczęściu choroby i samotności widziałam cudowną siłę Opatrzności czuwającą nad nim. Bóg otulał go swoją miłością i podtrzymywał przy życiu. A Hubert roztaczał swój niezwykły urok dookoła, dając ludziom wiele radości. Nie nosiłam go pod sercem, nie urodziłam, nie czuwałam, gdy był chory w pierwszych latach życia, nie tuliłam, gdy płakał. Aż do tego dnia, kiedy urodził się w moim sercu. Wtedy w ten zimowy wieczór przemknęła mi nieśmiało myśl, że może nasz dom to w...

Jestem mamą, choć lekarze mówili, że nigdy nią nie będę.

  Przez lata żyłam z diagnozą, która odbierała nadzieję. Każdy kolejny miesiąc przynosił łzy, rozczarowanie i pytanie: „Dlaczego?”. A jednak los postanowił napisać dla mnie zupełnie inny scenariusz. Po sześciu latach walki, modlitw, nadziei i strachu zostałam mamą. Na świat miała przyjść moja wymarzona córka — Daria. Od samego początku ciąża była bardzo wysokiego ryzyka. Każdy dzień był walką o jej życie i zdrowie. Strach mieszał się ze szczęściem. Bałam się cieszyć za bardzo, żeby los nie odebrał mi tego cudu. Każda wizyta u lekarza, każde badanie i każdy kolejny tydzień ciąży były jak małe zwycięstwo. Ktoś jednak nad nami czuwał. Daria przyszła na świat w 38 tygodniu ciąży przez cesarskie cięcie. Otrzymała 10 punktów w skali Apgar. Miała zaledwie 49 centymetrów i ważyła 2050 gramów. Była maleńka — wielkości poduszki Jaśka. Kiedy po raz pierwszy wzięłam ją na ręce, nie mogłam uwierzyć, że to moje dziecko. Moje wyczekane, wymodlone szczęście. Po czterech dniach wyszłyśmy ze szpi...

"Była maleńka jak pszczółka Maja"

Historia Mai -   10 lat dziecko z 4 ciąży. Majusia początkowo miała na imię Amelka , takie imię mi się marzyło, gdy byłam w ciąży. Lecz, gdy urodziła się jako wcześniak   w 34 tygodniu ciąży, była taka maleńka, ważyła zaledwie 1800g, w pierwszej dobie waga spadła do 1690 g, to imię do niej nie pasowało. Była maleńka jak pszczółka Maja i stąd wzięła się Majusia. Ciąża przebiegała dobrze książkowo do pewnego momentu, gdzie lekarz na USG zobaczył, że dziecko jest za małe, jak na wiek ciąży, wtedy   się zaczęły schody około 26 tyg. Co tydzień wizyta i sprawdzanie przyrostów wagi   i wymiarów dziecka, przepływy pępowinowe prawidłowe wszystko prawidłowe, dostałam leki, kwasy DHA wszystko, co mogło tylko wspomóc dobrą dietę, nigdy   nie paliłam, alkohol okazyjne, ale nigdy w ciąży, więc problem nie leżał u mnie,   nie było żadnej infekcji czy choroby. W 31 tygodniu trafiłam do szpitala, ponieważ Maja bardzo malutko przyrosła, wręcz zatrzymała się w miejscu, w szpi...

,,Podwójne szczęście’’

  Co można poczuć, kiedy dowiadujesz się, że nosisz pod sercem   nowe życie...? A kiedy to jest podwójne szczęście, dwie malutkie istotki...?       Zapewniam, jako mama dwóch wspaniałych córek (bliźniaczek), że są to mega pozytywne emocje, szczęście, euforia, a zarazem wielka obawa, jak ja dam radę.        Ciąża przebiegała bez większych problemów, rozwiązana CC w 40 tygodniu, dzieciątka 10 punktów w skali Apgar , brak żółtaczki, powrót do domu po 3 dobie. Wszystko przebiegało pomyślnie, wręcz książkowo, tak mi się wydawało, aż do tego pamiętnego dnia..... Kiedy w PPP w Strzyżowie otrzymałam cios... spektrum autyzmu z lekkim upośledzeniem umysłowym. Mój świat runął , ciche pytania do siebie....gdzie popełniłam błąd... dlaczego ja.... dlaczego moje kochane dzieci...? Dziś wiem, że dlatego,   bo my dajemy radę dźwigać ten ,,ciężar'' każdego dnia.      Mówią, że osoby w   spektrum są chore, al...

,,Szczęśliwa, że będę mamą’’

Mając 27 lat urodziłam syna w 37 tygodni ciąży. Wszystko było w porządku, gdy już syn przyszedł na świat, zapytałam panią doktor, czy mogłaby mi go pokazać. Kiedy zobaczyłam moje dziecko coś mnie zaniepokoiło, ale nikt nic mi nie powiedział. Dostał 10 w skali Apgar. Na drugi dzień Pani doktor zaprosiła mnie i męża do gabinetu, żeby porozmawiać – trzeba zrobić badania genetyczne, bo podejrzewają ZD. Badania się potwierdziły. Zaczęliśmy jazdę po lekarzach: neurolog, kardiolog, endokrynolog i rehabilitacja co dwa tygodnie. Powoli zaczęliśmy się oswajać, że Karol będzie funkcjonował inaczej.      Gdy miał 3 latka, posłaliśmy go do przedszkola, gdzie mieszkamy. Był bardzo lubiany, grzeczny, tylko nic nie mówił. Jeździłam też na rehabilitację do Strzyżowa, gdzie miał zajęcia z Panią Joasią, która mnie zapytała, czy nie chciałabym posłać syna do szkoły we Frysztaku. W 2009 roku syn zaczął przygodę szkolną, z której jesteśmy bardzo zadowoleni, dużo się nauczył. Jedną taką ...

,,Jest wesołym i radosnym dzieckiem’’

       Nasz syn urodził się 18 czerwca w 40 tygodniu ciąży. Dostał 10 punktów w skali Apgar. Rozwijał się prawidłowo do 7 miesiąca życia. Wszystko zmieniło się po 7 miesiącach, kiedy został zaszczepiony na żółtaczkę.      Podczas popołudniowej drzemki obudził się z przeraźliwym krzykiem (zwany potocznie, jako krzyk mózgowy ). I doszło do tego jeszcze atypowe zapalenie skóry. Gdy trafiliśmy do lekarza, zaniepokoiło go, że jeszcze sam nie siada i nie raczkuje. Dostaliśmy skierowanie do neurologa i po wizycie u niego trafiliśmy do OWI Potok. Tam miał rehabilitację, zajęcia z psychologiem, pedagogiem i logopedą. Dodatkowo w domu miał jeszcze zajęcia z neurologopedą parę lat. Zaczął po rehabilitacji raczkować, gdy miał 13 miesięcy, a chodzić zaczął dopiero w wieku trzech lat.      Zapisaliśmy go do przedszkola Planeta 21, a później była jeszcze szkoła Niebieska 21. W obecnej chwili jeździ do szkoły do Frysztaka. Bardzo lubi nau...